PROLOG
Byłam najlepszą przyjaciółką Dean'a, właśnie cholerne byłam. Kiedy zaczął karierę, przeprowadził się i zapomniał o mnie. Ma właściwie tysiące fanek na moje miejsce. Przyzwyczaiłam się że go nie ma. To już 6 lat bez niego, bez nich. No i co, że obserwuje ich na tt czy lubię na fb. Nie ma ich przy mnie, tęsknię. Ile bym dała żeby móc zobaczyć chociaż jednego z nich. Nie tak na zdjęciu czy filmiku po prostu, wyjść z którymś na spacer, jak za dawnych lat.
Cały czas męczy mnie ta myśl, 6 lat bez nich wytrzymałam wytrzymam i kolejne 6 lat, chyba. Niedługo moje dziewiętnaste urodziny, powinnam się cieszyć, muszą należeć do udanych :D Chociaż z tego co wiem wtedy będzie też ich koncert - Room 94. Może się wybiorę, jakoś trzeba świętować, no nie ? Albo koncert albo dom... tak, wole to pierwsze, tylko trzeba załatwić bilety :D Zabiorę ze sobą Alex, jeżeli już nie kupiła biletów, wielka fanka Room 94.
Jakiś czas później dostałam paczkę, dziwne nic nie zamawiałam... Zobaczyłam nadawcę : Dean Lemon, ŻE CO ! Szybko otworzyłam a w środku dwa bilety vip na ich koncert, wow ? On chyba czyt w moich myślach, trzeba zadzwonić do Alex i jej powiedzieć :D
_____________________________________________________________________
A więc, HEEELOŁ, to jest tylko prolog więc jest krótki, potem postaram sie robić dłuższe rozdziały.
KOMENTUJCIE !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz